Archiwum kategorii: Gwadelupa

Kryminał w tropiku

Usłyszałem, obejrzyj „Śmierć pod palmami” (Death in Paradise, 2011), gdy będziesz miał okazję. Nie oczekuj nie wiadomo czego, ale obejrzyj, tak czy inaczej, nie pożałujesz. W końcu trafiłem na ten serial w telewizji, na „polskim BBC”, gdzie puszczali pierwszy sezon. Wtedy u Brytyjczyków leciał już piąty. Obejrzałem.

Death in Paradise – Trailer

Serial kryminalny kręcony na Karaibach ma jedną zaletę. Nie można się od niego oderwać. Bo taka fabuła? Ależ skąd! Bo takie Karaiby! Dlatego już wiem, do czego mnie namawiano!

Fabuła umknęła mi po kwadransie. Rozmyła się w popołudniowym karaibskim słońcu. Stała się jedynie… tłem

Co tam morderstwo! Co tam totalnie angielski sztywniak przysłany z „centrali” na rajską wyspę, komisarz-detektyw łażący w takiej spiekocie w pełnym garniturze (ciemnym!), w krawacie, szukający śladów zbrodni pod palmą! Jeśli chcemy suspensu w tropiku, sięgajmy po to, co sprawdzone. np. po „Karaibską tajemnicę” Agathy Christie.

Kto zabił? Bez znaczenia! Jakie landszafty, pejzaże i pejzażyki ujrzymy w kolejnych scenach? O to jest pytanie! O łono tamtejszej natury.

Fikcyjna, serialowa wyspa Saint Marie to w realnym świecie kawalątek Gwadelupy, departamentu zamorskiego Francji. Gwadelupa jest rozłożona na archipelagu wysp w obszarze Małych Antyli. Główna część tego archipelagu wygląda jak motyl, któremu udało się wymknąć po zaciętej walce z siatki-pułapki wrednego entomologa i ma teraz zwichrowane, asymetryczne skrzydła. Jedno z nich, wschodnie, to Grande-Terre, drugie zachodnie to Basse-Terre. Zbliżone są do siebie na odległość mostu, zresztą przerzuconego nad wąską, naturalną cieśniną zwaną Rivière Salée, czyli Słona Rzeka.

„Śmierć pod palmami” zbiera swoje krwawe żniwo dokładnie w północno-zachodnich rewirach Basse-Terre, w plenerach malowniczej rybackiej wioski Deshaies, albo po kreolsku Déhé.

No i masz! Wcześniej obiło mi się o uszy, że serial powstawał na Gwadelupie. Choć nie wiedziałem, że od pierwszej do ostatniej sceny.

Ale umknęło mi najważniejsze. To, że odcinki, jeden za drugim, kręcili właśnie w Deshaies! Takie odkrycie!

Byłem w na Gwadelupie, na Basse-Terre, byłem w Deshaies! Mam na to zdjęciowe dowody. Wracam więc do tego „odkrycia”…

Deshaies oraz inne rewiry na Basse-Terre

©Caribeya, Deshaies. Na dole wioska rybacka, zatoka. Na górze cmentarz, spora nekropolia. Fascynująca skala. W serialu „Śmierć pod palmami” cmentarz jest raczej starannie „tuszowany”. Co za dużo śmierci, to nie zdrowo…
©Caribeya, Deshaies. Na dole wioska rybacka, zatoka.
Na górze cmentarz, spora nekropolia. Fascynująca skala.
W serialu „Śmierć pod palmami” cmentarz jest raczej starannie „tuszowany”.
Co za dużo śmierci, to nie zdrowo…
©Caribeya, Kościół w Deshaies. Na prawo domek (z czerwonym dachem), który był serialowym komisariatem policji.
©Caribeya, Kościół w Deshaies.
Na prawo domek (z czerwonym dachem), który był serialowym komisariatem policji.
©Caribeya, Plaża w Deshaies.
©Caribeya, Plaża w Deshaies.
©Caribeya, Plaża w Deshaies. na drugim planie cmentarz, spora nekropolia. W serialu „Śmierć pod palmami” cmentarz jest raczej starannie „tuszowany”. Co za dużo śmierci, to nie zdrowo…
©Caribeya, Zatoka w Deshaies.
©Caribeya, Widok na plażę Grande Anse.
©Caribeya, Widok na plażę Grande Anse.
©Caribeya, Bulwar Vwé Moun wiodący ku plażom Rifflet i La Perle.
©Caribeya, Bulwar Vwé Moun wiodący ku plażom Rifflet i La Perle.

Karaibskie cmentarze

Kiedy byłem małolatem, wożono mnie na wieś do dziadków, co uwielbiałem. Ale we wsi stał cmentarz z posępnym kościołem po środku. Wtedy budził we mnie notoryczny strach. Tylko podczas Wszystkich Świętych wiedziałem, że nic mi nie grozi. Więcej żywych, niż martwych, więcej głosów, szeptów z każdej strony, zamiast tej niepokojącej cmentarnej ciszy, do tego poblask setek gipsowych, zapalonych zniczy, woń chryzantem. Maczałem paluchy w roztopionym, pomarańczowym wosku, który dawniej miał zapach tajemniczego obrzędu, a nie trącił podejrzaną chemią, jak teraz. Kiedy wosk stężał, kruszyłem go ściskając paluchy, potem znowu je maczałem, i tak w kółko. To było przyjemnym bólem, jakby próbą dziecięcego masochizmu. Bawiłem się w to z wujkiem Krystianem. Starszym ode mnie o… dwa miesiące! Bo takiego miałem wujka. Przejeżdżając rowerem obok tego cmentarza w zwykłe dni, dodawałem gazu, odwracałem głowę i przeważnie ładowałem się kołami w zielone gęsie gówna, bo kręciło się tam zawsze jakieś stado wrednych gęsi. Do dzisiaj tamten cmentarz przypomina mi o dawnym niepokoju. Ma klimat. Jakieś sceny do „Wiedźmina” mogliby tam kręcić.

Za to, cmentarze na Karaibach magnetyzują mnie. Chyba często ulegam, jakby „turystyce cmentarnej”. Jest w tych miejscach coś z realizmu magicznego, na pewno, dobra moc, przestrzeń z pogranicza jawy i snu, wszystko naturalne. I jest tam dużo światła. Nie ma się czego bać.

Odwiedzimy cmentarze na Kubie i na Gwadelupie.

La Necrópolis de Cristóbal Colón, Hawana, Kuba

Krzysztof Mroziewicz pisał w swojej książce „Fidelada”, że „Na Cmentarzu Kolumba […] stoją pomniki bajeczne, misterne, jakby nożyczkami powycinane z marmuru. Na niektórymi grobami całe kaplice, kościół, katedry, pałace; wszystko dziewiętnastowieczne. Wielki grobowiec Máximo Gómeza, wielki grobowiec Céspedesa. […] Kwatery dzisiejszych zmarłych są proste i surowe. Grób przypomina sejf na dwie trumny.”

Hawana, Caribeya
©Caribeya, Hawana, Kuba
©Caribeya, Hawana, Kuba
©Caribeya, Hawana, Kuba
©Caribeya, Hawana, Kuba
©Caribeya, Hawana, Kuba
kubahawana4
©Caribeya, Hawana, Kuba
©Caribeya, Hawana, Kuba
©Caribeya, Hawana, Kuba
Cementerio Santa Ifigenia, Santiago de Cuba, Kuba

Oto grób Compaya Segundo w nekropolii Santa Ifigenia w Santiago de Cuba. Muzyk naprawdę nazywał się Máximo Francisco Repilado Muñoz. „Compay” dlatego, że był z niego dobry kumpel. A „Segundo” bo w zespole śpiewał, jako drugi głos. Pracownik cmentarza z oddaniem pucuje 95 „kwiatów życia”. W takim wieku odszedł ten dziarski staruszek. Witalności mógłby mu pozazdrościć niejeden młody! „Las flores de la vida” – to również nazwa jednego z albumów Compaya. Oraz część jego filozofii życiowej. W filmie Wima Wendersa „Buena Vista Social Club” zdradził, że najważniejsze dla niego były kwiaty, kobiety i romanse.

kubasantiagodecuba
©Caribeya, Santiago de Cuba, Kuba
Cimetière de Capesterre de Marie-Galante, Gwadelupa

Blisko głównego placu miasteczka Capesterre na odkrytej przez Kolumba wyspie Marie-Galante leży fascynujący cmentarz, z grobowcami-willami, wyższymi od człowieka, czy z nagrobkami bielusieńkimi, jak wyschnięty piszczel, czy ze zwykłymi mogiłami zdobionymi jedynie rządkiem muszli skrzydelników olbrzymich, morskich ślimaków, cenionych kulinarnie. Jedno ze zdjęć zrobiłem z ganku domostwa stojącego dokładnie naprzeciw cmentarnych wrót. Żywi sąsiadujący ze zmarłymi, całkiem zwyczajnie, jak w powieściowym kosmosie G. G. Marqueza.

gwadelupa1
©Caribeya, Capesterre de Marie-Galante, Gwadelupa
gwadelupa2
©Caribeya, Capesterre de Marie-Galante, Gwadelupa
gwadelupa3
©Caribeya, Capesterre de Marie-Galante, Gwadelupa
Cimetière de Deshaies, Basse-Terre, Gwadelupa

Główna część archipelagu wysp Gwadelupy wygląda, jak motyl o zwichrowanych, asymetrycznych skrzydłach. Jedno z nich, zachodnie, to Basse-Terre, drugie, wschodnie to Grande-Terre. Deshaies, albo po kreolsku Déhé, leży nad malowniczą zatoką na Basse-Terre. Z kolei, na wzgórzu ponad miasteczkiem powstała mini-nekropolia. Prowadzi do niej droga podjazdowa, nazwana Rue du Cimetière, czyli nie inaczej – „Ulica Cmentarna”.

©Caribeya, Deshaies, Basse-Terre, Gwadelupa
©Caribeya, Deshaies, Basse-Terre, Gwadelupa
©Caribeya, Deshaies, Basse-Terre, Gwadelupa
©Caribeya, Deshaies, Basse-Terre, Gwadelupa
©Caribeya, Deshaies, Basse-Terre, Gwadelupa
©Caribeya, Deshaies, Basse-Terre, Gwadelupa