Everyday Dominican Republic

To już oficjalnie. Taki news. Dzisiaj wieczorem czasu dominikańskiego, tj. 4 lipca 2017, w Centro de la Imagen („Centrum Obrazu”) na starówce Zona Colonial w Santo Domingo zostanie zainaugurowana wystawa fotograficzna „Everyday Dominican Republic – Miradas Cotidianas”. I potrwa miesiąc. Ukazuje dominikańskie życie codzienne okiem 16-stu fotografów z: Dominikany, Chile, Argentyny, Portoryko, Hiszpanii oraz… Polski. Niejako reprezentuję nasz kraj. Łącznie zostanie pokazanych 100 zdjęć, w tym 2 moje fotografie.

Selekcji dokonali oczarowani Dominikaną fotografowie/fotoreporterzy, m.in. Orlando Barría, współpracujący ze światowymi agencjami informacyjnymi, jak EFE, czy AFP. Skupieni na Instagramie wokół projektu Everyday Dominican Republic (www.instagram.com/everyday.dr), zaprosili mnie do udziału w tej wystawie. Projekt zrodził się we wrześniu 2016 roku. Inspiracją dla niego była (licząca obecnie na IG ponad 350 tys. „obserwujących”) inicjatywa Everyday Africa (www.instagram.com/everydayafrica), zapoczątkowana w 2012 roku przez dwóch pracujących w Afryce dziennikarzy/fotoreporterów Petera DiCampo i Austina Merilla.

Nie mogę osobiście uczestniczyć w otwarciu wystawy tam, na miejscu, w Santo Domingo. Za to, wysłałem Organizatorom „depeszę”, której fragment po polsku Wam tutaj przytoczę:

„Przyglądam się Dominikanie od ponad 10 lat. Pochodzę z Polski. Większość moich rodaków przyjeżdża do tego kraju i zakochuje się w nim od razu. Tylko, że swoje wakacje spędza tam głównie w resortach all inclusive.
Jednak, prawdziwa Dominikana jest gdzie indziej. Chciałem jej poszukać. Taką czułem potrzebę od samego początku. I odnalazłem tę prawdziwość: w życiu codziennym Dominikańczyków, w spojrzeniach ludzi, w ich prostych, lecz pełnych treści historiach.
Zresztą, uważam, że taki jest głębszy sens podróżowania – skracanie dystansu, przede wszystkim tego między ludźmi.
Jestem dumny i szczęśliwy, że „moje dominikańskie spojrzenie” zostało zauważone. Że Polak mógł się znaleźć w gronie pełnych profesjonalizmu i pasji – fotografów, portretujących dzień po dniu ten niemożliwy kraj – Republikę Dominikańską.”

Kilka refleksji

Tak. Dominikana daje się fotografować. Naturalnie i prawie wszędzie. Nie brakuje też takich, którzy potrafią się dobrze ustawić do zdjęć. Myślą o przelotnej auto-promocji, zabawie, żarcie sytuacyjnym. Raczej niewielu pyta, co dalej z tymi zdjęciami, gdzie się ukażą i kiedy. To nie ma znaczenia. Albo nie jest najważniejsze. Po prostu, mają ochotę na zdjęcie. Co kończy się jakąś frajdą obu stron.

Kiedy wieczorem, przy szumiącym wentylatorze siedzę i przeglądam materiał: ten robiony z ukrycia, z akcji, z bliska i daleka oraz ten trochę ustawiany z udziałem pełnych zapału „modeli”, to emocje wzbierają raz jeszcze. Albo inaczej. One nie tyle odżywają, ile być może dopiero się rodzą. I kto wie, czy nie bywają silniejsze od tamtych „w terenie”. Bo teraz lepiej widać, jaką wykonało się robotę. Satysfakcjonującą, czy nie.

Obie chwile przeżywam podobnie. Chyba lubię je przeżywać. Gdzieś tam na ulicy z aparatem w działaniu i „po godzinach”, choćby w wygodnym fotelu, albo na skraju łóżka, teraz z aparatem w spoczynku i lodowatym „Presidente” pod ręką. Co rzuca mi się w oczy? Choćby ktokolwiek fotografowany tylko pozował, albo zdarzenie wydawało się przesadnie aranżowane, to w takim materiale tkwi wciąż kawałek czegoś autentycznego, mgnienie realidad dominicana, lub innego latynoskiego, południowego świata.

Każdego dnia tyle nowych tematów, albo też każdego dnia tematy te same, tylko w nowych wariacjach. W dziesiątkach wariacji, które niezmiennie fascynują, wciągają i nie sposób ich pominąć zwyczajnym: to już było, kolego! Niektóre motywy jakby wchodzą do obiektywu same, utrwalane są nieświadomie, albo trzeba je utrwalić i basta, innych warto szukać, też gonić za nimi. Albo stać bez ruchu. Cierpliwie, lecz aktywnie, wypatrując okazji. Warto zapuścić się tu i tam, nie żałować nóg, nie żałować czasu, zawsze po drodze coś się trafi.

Dominikaną ciężko się znudzić!

Tam się wraca po jeszcze. To porywający kraj. Jak i jego mieszkańcy.

Po prostu, Everyday Dominican Republic.

Udostępnij artykuł na:

Brak komentarzy.

Podobał Ci się ten wpis?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *