Letargiczność

Magnetyzują mnie cmentarze na Karaibach. Uprawiałem już „turystykę cmentarną”, choćby na Kubie, czy Gwadelupie… W takich miejscach realizm magiczny ma się dobrze, to są przestrzenie z pogranicza jawy i snu, jednocześnie całkiem naturalne, tamtejsze. Szczególnie intrygują mnie takie wiejskie, raczej chaotyczne, mini-nekropolie, jak ta np. w Palmar Abajo, tytoniowym pueblo w Dominikanie; grobowce, z typowymi „niszami”, białe jak wyschnięte piszczele, część z nich zapadnięta, część powleczona pajęczyną czarnych zacieków, bo tropik ze swą wilgocią nie odpuszcza; czasem widać tylko gołe krzyże przykute do suchej ziemi. Nie mogę się napatrzeć na te cmentarze. Fascynująca wydaje mi się w nich jakaś niemożliwa „letargiczność” (czujecie, co mam na myśli?), te wszystkie tajemnice pozaszywane w cieniach, w osobliwych epitafiach. Ponadto wyobraźnia dodaje tutaj swoje…

O cmentarzach w Hawanie, na Kubie oraz w Deshaies i Capesterre-de-Marie-Galante na Gwadelupie pisałem tutaj…

Karaibskie cmentarze

Udostępnij artykuł na:

Brak komentarzy.

Podobał Ci się ten wpis?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *