Rowerowe Karaiby

Jeśli dotąd, z jakichś przyczyn, umykało Wam lato, polskie czy jakieś inne, to ten karaibski do cna kawałek La Bicicleta pomoże je przywrócić, na pewno!

Shakira i Carlos Vives obok siebie. Śpiewają, tańczą, prują rowerami po różnych rewirach, życiem się cieszą. Dwoje kolumbijskich Costeños, dwoje z karaibskiego wybrzeża. Ona z Barranquilli, on z Santa Marty. Sentymentalny ze mnie dureń, bo rozrzewniłem się jakość po obejrzeniu tego teledysku, kręconego w całości na kolumbijskich Karaibach. Oboje poukrywali w nim sporo nostalgii, emocji. Mam jakby to samo. W 13sek. Shakira wjeżdża na most Laureano Gómeza, zwany Pumarejo, chwilę wcześniej widzi powitalny szyld Bienvenidos a Barranquilla. Potem, w 25sek. napawa się tym niemożliwym tropikalnym powietrzem. Prawie łza mi się toczy, bo ja też się tak napawałem. Zresztą, słałem Wam wówczas film, niemal „en vivo” nagrany wcześnie rano na tym moście, gdyśmy z Javierem przeprawiali się do Barranquilli. Pisałem, że dotąd Río Magdalenę miałem w powieściach Márqueza. W końcu na żywo! Carlos, rodowity Samario zaczyna podróż na pace terenówki w swojej Santa Marcie, w zasięgu hotelu, gdzie będąc w tym mieście nocowałem.

Ten kawałek ma w sobie absorbującą mieszankę popu, reggaetonu, ma karaibski zapłon. Shakira i Carlos bawią się muzyką w rodzimych okolicznościach przyrody, dają się ponieść sentymentom, wspomnieniom, towarzyszą im miejscowi, starsi, młodsi. Shakira śpiewa, że puedo ser feliz caminando relajada entre la gente, że może być szczęśliwa spacerując wśród ludzi. W Barranquilli zajeżdżają rowerami do Colegio la Enseñanza, gdzie sławna Barrnaquillera chodziła niegdyś do szkoły. W 1min. 41sek. radują się orzeźwiającym deserem, zwanym w Kolumbii, Wenezueli, Panamie – raspao – za czym kryje się lód „skrobany na śniegowe wiórki”, polany mlekiem skondensowanym i syropem owocowym, np. z marakui. Deser ten przygotował im señor ukazany ze swoim mini food-truckiem w 1min39sek. W Dominikanie podobny frykas zwie się frío, frío. Dzieciaki za nim przepadają, dorośli też się łamią.

Shakira prosi, aby Carlos zabrał ją na rowerze tam, gdzie zagrają w bola ‚e trapo, czyli jakby w„szmaciankę na małe bramki”, rodzaj piłki ulicznej w Barranquilli, popularnej zwłaszcza w biedniejszych dzielnicach. Produkowanie takich piłek, dosłownie „ze szmat” było tam dawniej częścią lokalnej tradycji. Potem tradycja ta nieco podupadła, lecz ponoć dzisiaj się odradza.

Shakira śpiewa, że chciałaby przemierzyć z Carlosem trasę desde Santa Marta hasta La Arenosa. Myśląc o finale wojaży, używa jednego z przydomków Barranquilli – La Arenosa, co można tłumaczyć, jako „piaszczysta”, albo „zapiaszczona”. Niegdyś strumienie powstałe po gwałtownych ulewach znosiły mnóstwo piasku, którego hałdy zalegały później na ulicach miasta. Zresztą, położenie Barranquilli u ujścia największej w kraju rzeki Magdaleny dodatkowo uzasadnia tę ksywę.

Od 3min. 06sek. widzimy Shakirę i Carlosa odzianych w piłkarskie koszulki. Ona w swojskich barwach Junior de Barranquilla, on jako fan Unión Magdalena, drużyny z Santa Marty. Chociaż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Carlos nosi koszulkę klubową… Barcelony, jak Gerard Piqué, czyli facet Shakiry.

Oba zespoły są historycznymi rywalami. Ich pojedynki nazywano w przeszłości clásico costeño, czyli niejako „derbami wybrzeża”. Ostatni raz Junior i Unión stoczyli klasyczny bój w 2005 roku, potem ten drugi team spadł do niższej ligi. Dlatego „potyczka piłkarska” muzyków na plaży była, jakby zabawową „reaktywacją” tamtych dobrych, sportowych czasów. Całą „karaibskość” obu ekip podkreślają ich przydomki. Idole Shakiry to Los Tiburones, „Rekiny”. Carlos Vives stawia na El Ciclón Bananero, „Cyklon Bananowy”, jakby wyjęte z powieści Márqueza wietrzysko pustoszące plantacje bananów, z jakich słynie rejon wybrzeża

Skoro pojawił się Pique, to trzeba wspomnieć, że Shakira dwa razy „puszcza mu oko”: raz w teledysku, raz w tekście utworu. Na koszulce Juniora nosi numer 3, podobnie jak jej luby w swoim barcelońskim klubie. Poza tym, śpiewa kierując do Carlosa słowa, w których chodzi z grubsza o to, że jeśli on pokaże kiedyś Pique’mu El Tayrona, ten nie zechce potem jechać do Barcelony. Tak mu się spodoba.

El Tayrona to Parque Nacional Natural Tayrona, położony blisko Santa Marty park narodowy. Obejmuje malownicze połacie karaibskiego wybrzeża. Jest jedną z wizytówek turystycznych Kolumbii, przyciąga wielu backpackersów.

W teledysku widzimy również mężczyznę grającego na akordeonie, w tradycyjnym kapeluszu z wybrzeża zwanym sombrero vueltiao, oraz z wełnianą indiańską torbą-workiem u boku, zwaną mochila arhuaca. To Edigio Cuadrado, specjalizujący się vallenato, tradycyjnej muzyce z korzeniami na kolumbijskich Karaibach.

W 1min48 sek teledysku pojawiają się drewniane domki na palach, rozrzucone gdzieś na wodachCiénaga de Pajaral, będących „bocznicą” Ciénaga Grande de Santa Marta, największego mokradła Kolumbii. Tworzą nawodne, dość liczne i urocze pueblo zwane adekwatnie Nueva Venecia, czyli„Nowa Wenecja”.

Z miejscem tym wiąże się makabryczne zdarzenie, dobitnie świadczące o niestabilnej, pełnej przemocy historii Kolumbii. W listopadzie 2000 roku wtargnęło tam na łodziach motorowych kilkudziesięciu paramilitares, czyli bojówkarzy z prawicowych oddziałów AUC (Autodefensas Unidas de Colombiamasakrując prawie czterdziestu rybaków pod zarzutem kolaboracji z wrogą lewicową partyzantką ELN...

La Bicicleta – prosty i przyjemny wakacyjny kawałek, lecz widać też, że można z niego wiele wyciągnąć, zainspirować się, uzupełnić nieco obraz tych niesamowitych Karaibów, tych kolumbijskich, jakie nie tylko Márqueza usidliły.

Niech Wam się dobrze słucha!

Udostępnij artykuł na:

Brak komentarzy.

Podobał Ci się ten wpis?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *