Tag Haiti

Czytelnia Południowa

Dzielę się tu z Wami, i czynię to z przyjemnością, kawałkiem mojej tropikalnej czytelni, karaibskiej biblioteki; dzielę się inspiracjami literackimi wysączonymi z parnego, wilgotnego, zawsze szalonego, chaotycznego, fascynującego "Południa". Poniżej wybrana lista lektur z rejonu Karaibów. To zapewne część pierwsza, bo klimatu południowego pod dostatkiem - w duszy, w pragnieniach, w aspiracjach, w zapowiedziach wydawniczych. Ale najpierw ...

Ziele zguby

Poszło im o kolor skóry, a zaczęło się od białego, czyli ode mnie. Miejsce akcji – Dominikana, droga z Las Terrenas do Sánchez, paka toyoty-pickup pełna pasażerów lokalnego transportu publicznego. Czas akcji – późne popołudnie zalane blaskiem słońca w „złotej godzinie”. Dwóm, młodym Mulatkom spodobał się kolor mojej skóry. Właśnie tam, w trakcie jazdy, pośród wzgórz półwyspu Samaná, w obfitości gajów kokosowych co czyni tę krainę, zwaną tu tierra de coco, wyjątkowo czarowną. Zwłaszcza, o tej porze dnia.

Haiti wielu głosów

Haiti pędzące, pełne energii, rozbuchane, żywotne, ale i wymęczone do cna ciosami żywiołów, powłóczące nogami pod piekłem słońca dnia powszedniego; stargane parszywą polityką, nędzną ekonomią, podupadłe. W tej powieści „Błogie odwroty” Yanick Lahens żyją, pośród innych, też ludzie, którzy pamiętają haitańską stolicę Port-au-Prince sprzed lat, kiedy także bywało źle, fatalnie, choć nie aż tak źle; bo ...

KLĄTWA CZARNEGO PSA

Biały, jak ty, nie musi bać się czarnego psa, mówił mi stary Haitańczyk. To Czarny będzie się bał, gdy trafi na bestię po zmroku. W stolicy, czy na wsi. W dzielnicy biedoty, czy na rozstaju dróg. Albo na cmentarzu. Bo czasem jest powód, aby tam iść. I nie chodzi o pogrzeb, ani pamięć. Jeśli rozumiesz, o ...

Wiza do zombiestanu

Można „wygooglować” nazwisko Clairvius Narcisse, aby poczytać historię pewnego zombie. Nie chodzi o żadnego popaprańca gustującego w mózgach swych ofiar, żadnego kiczowatego zgniłka, czyli monstera na hollywoodzkim wybiegu. Nie. Chodzi o egzemplarz w każdym calu oryginalny, rzec można, z krwi i kości, pochodzący z Haiti, miejsca na planecie, jakie nieodmiennie kojarzy się z legendą żywych ...

Kraj słońca w cieniu

U mnie jedne książki wywołują drugie, to jest łańcuch nieskończony tak, jak jedne podróże domagają się innych. Pamiętam, że stojąc w popołudniowym słońcu, gdzieś na plaży z czarnym piaskiem w Palmar de Ocoa, w Dominikanie, wiedziałem nie wiadomo skąd, że na podobnej plaży stanę kiedyś w Dominice. To się planuje samo, jakby poza mną, ja ...

Ferajna Samuela

Louis ruchem głowy wskazuje na Coqa, wiadomo od razu, że dobrze się znają, widzisz tego tu, skończył w Haiti wszystkie klasy, w domu miał książek potąd, literatura i polityka to on, i Biblię mówi z pamięci, a popatrz, co robi teraz, lody na ulicy sprzedaje. Nie wadzi mi to, no pwoblem, wzbrania się Coq, i ...

Stawiam na Małe Haiti

Reno myśli o Port-au-Prince, ale budzi się w Santo Domingo. Od miesięcy. Bo tak zarządził los. Po styczniowym pandemonium nie miał wyjścia. Musiał Haiti opuścić, jak zrobiło wielu Haitańczyków. Jego rodzina uszła z życiem, nie stracił bliskich pod gruzami, za co Bogu dziękuje. Ale żyć dalej oznacza dla nich wciąż to samo. Przeżyć każdego dnia. ...

Haitańska inicjacja

Haiti to magnes, irracjonalnie pociągająca, cofnięta w czasie kraina, ponoć G. G. Marquez miał tam jechać, by robić reportaże, ale coś wyszło inaczej, coś go zatrzymało i nie pojechał. A powiadają, że gdyby tam jednak trafił, to całe jego Macondo, jakie skazał później na „Sto lat samotności” wyrosłoby na haitańskim gruncie właśnie, a nie na ...

Haitańczyk nie tygrys

Jeśli w Dominikanie mówią ladrón, co znaczy po hiszpańsku złodziej, mówią to często na wyrost i mówią tak, że do końca nie wiesz, czy to prawda, czy żart, czy półprawda, bo i taka istnieje, jak istnieje półwytrawne wino. W Dominikanie wskakuję na pakę terenówki, byle trafiła się okazja. Szofer chce zarobić każde peso, weźmie obcego, bez ...