Tag Las Galeras

Robinsonada

Playa Frontón. Tę plażę teraz najedziemy. Bo jest dzika, jedna z najdzikszych na półwyspie Samaná, gdzie dziczy rasowej ogólnie nie brakuje. Tam można się w dzikusa zabawić. Bądź w dzikuskę. Jeśli ktoś ma fantazję. Można w Robinsona Crusoe, Piętaszka, kanibali i stado napalonych kóz. Można wejść na palmę i zejść. Albo doleźć choć do połowy. Jak się uda. ...

Dorwać humbaka

Był deszcz w Las Galeras. A miało go nie być. Nie tego marcowego dnia. Nie przy tym, co planowaliśmy. Ale pozrywały się chmurzyska nad zatoką Rincón. Lało rzęsiście. Tropikalna noc nie wypłakała się przed świtem. Krople wielgachne, jak pestki awokado nadal gromiły świat. O, przejaśnia się!, rzuciłem, zerkając w dal. Reszta moich parsknęła śmiechem. Optymista!, ...

Selfie z Ramónem

Tak wygląda człowiek, którego przed chwilą goniły trzy wielkie psy, toczące pianę bestie, czworonożne belzebuby. Ten z tyłu człowiek. Bo ten z przodu to Ramón, mój motoconchista. Jego wciągnąłem do wspólnego selfie. Ramón chciał dobrze. Szukał jakiegoś światła, aby lepiej było widać nasze gęby. Bo na tej trasie z rancza Rudiego tylko ciemnica, ledwo rozpraszana ...

Wiejski rajd quadami

Miały być quady. I były quady. Wiejski rajd quadami. Wyszła z tego pełnokrwista przygoda, na sto dwa. Ceglasty kurz szutrówek wczepił się w kołnierze koszul, pomazał uchachane gęby, osiadł na aparatach, wrył się gdzie mógł. Nieraz, na odcinkach wciąż namokłych po nocnych deszczach zmieniał się w rude guano bluzgające spod tylnych kół gdzie popadnie. Komu to przeszkadzało? Kilometry nabijaliśmy w ...

Na pace do Las Galeras

Panowie przyjechali w punkt. Tak, jak zostało dogadane poprzedniego dnia. Taksówkarze. Uśmiechnięci, zadowoleni, mimo wczesnej pory. Znowu trafił im się popłatny kurs. Dwie gabloty dla ośmiu osób. Od rana przyzwoity zarobek. Potwierdziłem cenę za przejazd na terminal autobusowy. Stamtąd czekała nas podróż do miasta Samaná, leżącego na... Półwyspie Samaná, nad... Zatoką Samaná w... Prowincji Samaná. Zawsze ...

Galeria Las Galeras

W Dominikanie są dwa miejsca, w których statystycznie przebywam najczęściej: Santo Domingo, gdzie zawsze działam na pełnych obrotach (a daiquiri piję wieczorem) i Las Galeras, gdzie przeważnie zwalniam jakby do zera (a daiquiri piję, kiedy mam ochotę). Jedna "meta" jest oddalona od drugiej o całą długość wyspy. Do Santo Domingo trafiłem do razu. O Las Galeras ...

Amigos w Dominikanie

Pojechaliśmy we trzech. Pablo, Arturo i ja. Tres hombres, tres amigos. Trzech facetów z Polski z imionami przestawionymi na lokalne odpowiedniki, tak jak przestawiliśmy czas, cofając go o kilka godzin, czyli… zyskując na czasie. Dawno nie miałem takiej żywej radości z podróżowania po Dominikanie, takiego wiatru we włosach, takiego bitnikowskiego zatracenia, a praktycznie większość tego ...

Malta Morena ratuje

W całym tym bajecznym Las Galeras dostałem najgorsze mondongo dominicano w życiu. Pewnie dlatego ciągle tam wracam, bo nie mogę w to uwierzyć. Nawet zażalenia wtedy nie złożyłem. Pewnie z powodu szoku. Mondongo to flaczki. Czy jedliście kiedyś flaczki - zakładając, że za nimi przepadacie - które ktoś Wam upitrasił w piętnaście minut!? Bo mnie ...

Czy zagarną raj?

Witamy chłopcze na tierra de coco, na "ziemi kokosa" - zagaiła mnie czarnoskóra kobieta. Już niemłoda, ale wciąż trzymająca się świetnie. Czarowała zdrowym uśmiechem a jej zęby były białe, jak wnętrze orzecha. Siedzieliśmy na pace terenowej toyoty, która wiozła nas z Samaná do Las Galeras. Wszędzie dookoła majestatyczne palmowe gaje pokrywały wzgórza. Kobieta wracała z targu, ...