Tag Samana

Czy zagarną raj?

Ten poniższy, niedługi tekst (zachowany prawie w stanie pierwotnym, łącznie z tytułem) napisałem w czerwcu 2007 roku, w hotelu w Santo Domingo, gdy wróciłem z wypadu na półwysep Samaná. Znowu byłem oszołomiony dzikością tego miejsca, jego pejzażami, ludźmi. Pierwszy raz dotarliśmy tam z Kingą ponad rok wcześniej. Mógłbym sparafrazować początek powieści G. G. Márqueza "Sto lat ...

Robinsonada

Playa Frontón. Tę plażę teraz najedziemy. Bo jest dzika, jedna z najdzikszych na półwyspie Samaná, gdzie dziczy rasowej ogólnie nie brakuje. Tam można się w dzikusa zabawić. Bądź w dzikuskę. Jeśli ktoś ma fantazję. Można w Robinsona Crusoe, Piętaszka, kanibali i stado napalonych kóz. Można wejść na palmę i zejść. Albo doleźć choć do połowy. Jak się uda. ...

Dorwać humbaka

Był deszcz w Las Galeras. A miało go nie być. Nie tego marcowego dnia. Nie przy tym, co planowaliśmy. Ale pozrywały się chmurzyska nad zatoką Rincón. Lało rzęsiście. Tropikalna noc nie wypłakała się przed świtem. Krople wielgachne, jak pestki awokado nadal gromiły świat. O, przejaśnia się!, rzuciłem, zerkając w dal. Reszta moich parsknęła śmiechem. Optymista!, ...

Wiejski rajd quadami

Miały być quady. I były quady. Wiejski rajd quadami. Wyszła z tego pełnokrwista przygoda, na sto dwa. Ceglasty kurz szutrówek wczepił się w kołnierze koszul, pomazał uchachane gęby, osiadł na aparatach, wrył się gdzie mógł. Nieraz, na odcinkach wciąż namokłych po nocnych deszczach zmieniał się w rude guano bluzgające spod tylnych kół gdzie popadnie. Komu to przeszkadzało? Kilometry nabijaliśmy w ...

Na pace do Las Galeras

Panowie przyjechali w punkt. Tak, jak zostało dogadane poprzedniego dnia. Taksówkarze. Uśmiechnięci, zadowoleni, mimo wczesnej pory. Znowu trafił im się popłatny kurs. Dwie gabloty dla ośmiu osób. Od rana przyzwoity zarobek. Potwierdziłem cenę za przejazd na terminal autobusowy. Stamtąd czekała nas podróż do miasta Samaná, leżącego na... Półwyspie Samaná, nad... Zatoką Samaná w... Prowincji Samaná. Zawsze ...