Tag Santo Domingo

Everyday Dominican Republic

To już oficjalnie. Taki news. Dzisiaj wieczorem czasu dominikańskiego, tj. 4 lipca 2017, w Centro de la Imagen ("Centrum Obrazu") na starówce Zona Colonial w Santo Domingo zostanie zainaugurowana wystawa fotograficzna "Everyday Dominican Republic - Miradas Cotidianas". I potrwa miesiąc. Ukazuje dominikańskie życie codzienne okiem 16-stu fotografów z: Dominikany, Chile, Argentyny, Portoryko, Hiszpanii oraz... Polski. Niejako reprezentuję nasz kraj. ...

Domino dominuje

Domino jest typową rozrywką Karaibów. Nic dziwnego, że w Dominikanie grywa się w domino namiętnie. Układnie białego-czarnego węża na drewnianym, sprytnie wystruganym stole przyciąga zapaleńców o każdej porze dnia. Przechodząc w pobliżu można natychmiast rozpoznać odgłos nakrapianych "kamieni" trzaskających o blat podczas emocjonującej partii. Do tego, słychać salwy rubasznego śmiechu, wiązanki przekleństw, dobre rady i ...

Cień dyktatora

Trujillo w rozumieniu autora wydaje się mieć podpisany pakt z samym diabłem. Zyskuje władzę, pieniądze, zdobywa kobiety – wszystkie, które tylko wskaże. Jednocześnie, jak w przypadku Fausta, pakt nie może trwać wiecznie. Trujillo ma wszystko o czym marzył, ale każdy krok zbliża go do końca, który zapisany jest w szatańskim planie.

Amor na Malecónie

W Santo Domingo lał się żar na głowę, zawsze. Ratowałem się czapką „partyzanta lub policjanta”, rzadko uciekałem do cienia, rzadko sjestowałem, niemądry! Na nogach byłem już od kilku godzin. Wstawałem, jak Dominikańczycy, raczej bladym świtem. Najpierw, o piątej rano piał zwyczajowo kogut. Potem odzywał się pies, jakby chciał wyszczekać: "sąsiad, zamknij dziób!" Byli odseparowani, bo kogut by już nie ...

Anatomia szwindlu

Swego czasu odbyłem w Santo Domingo osobliwy city-tour, którego w ogóle nie planowałem, w towarzystwie równie osobliwego "przewodnika", którego nie miałem poznać, tym bardziej w żaden sposób wynająć. No i nie miałem dać mu się wyprowadzić w pole! Stało się jednak inaczej. Oto, co się wydarzyło... Tamtego dnia w Santo Domingo wyłączył mi się kompletnie mózg, emocje pogoniły ...

Spacer z Eduardem

Nie planowałem żadnego towarzystwa tego dnia. Nie widziało mi się, aby kogoś przygarniać. Chciałem iść w miasto sam, zresztą jak zazwyczaj, tak mi najbardziej pasowało. Łażenie z kimś wymaga dodatkowego zachodu, nastawienia, kompromisu. To nie był dzień, aby łazić z kimkolwiek. W hotelu Maison Gautreaux dawali co rano śniadanie, i było dobre, roboczo zwałem je ...

Ferajna Samuela

Louis ruchem głowy wskazuje na Coqa, wiadomo od razu, że dobrze się znają, widzisz tego tu, skończył w Haiti wszystkie klasy, w domu miał książek potąd, literatura i polityka to on, i Biblię mówi z pamięci, a popatrz, co robi teraz, lody na ulicy sprzedaje. Nie wadzi mi to, no pwoblem, wzbrania się Coq, i ...

Biuro kolonialne

Było tak, że wróciłem z Gwadelupy, Dominiki, z tych niesamowitych wysp na Małych Antylach i z marszu wezwała mnie Dominikana. Odebrałem e-mail w telefonie, w taksówce, jadąc z lotniska w Warszawie, co wywróciło mi porządek żywota na kilka miesięcy. To była propozycja. Miałbym napisać przewodnik. Po Dominikanie. Dwa tygodnie później znowu lądowałem na Karaibach. Lubię wracać do ...