U źródła kawy

Jeśli wakacyjny uchodźca z szarej, zimowej Europy miałby siedzieć w Dominikanie najwyżej dwa tygodnie, to raczej nie marzą mu się góry, nawet te karaibskie. Góry gdzie chłodniej, gdzie wilgoć nie dręczy i jest czym oddychać. Człowiek ten rwie się tam, gdzie najjaśniejsze słońce, palmy kokosowe, cieplutkie morze, gdzie żar leje się z nieba i gdzie zimne są, co najwyżej, kolejne flaszki piwa Presidente. Mniejsze zatem szanse, iż zapał podróżny poniesie turystę do centralnej części kraju, w górzyste okolice Jarabacoa, do krainy wiecznej dominikańskiej wiosny. W rewiry gdzie zamiast las piñas (ananasów), rosną na potęgę los pinos (sosny). I gdzie wzrasta kawa, kryjąc się z ukontentowaniem przed spiekotą w cieniu wyższych drzew, jak cedry i dęby jedwabne.

W dominikańskie góry uciekają z tropikalnego zaduchu najczęściej Dominikańczycy. Dla nich spadek temperatury o kilka stopni, łagodniejszy klimat i aire fresco są zawsze rodzajem zbawienia. Przy okazji, mogą nacieszyć się… truskawkami, które zaskakują tu obfitością i sprzedawane są na poboczach dróg, jak u nas.

Między Jarabacoa i Manabao, Dominikana

Fragment krajobrazu między Jarabacoa a Manabao w centralnej Dominikanie. Jeszcze widać piękne, dostojne palmy królewskie rozsiane na wzgórzach…

Między Jarabacoa i Manabao, Dominikana

W tle, za palmami, widać już roślinność jakiej moglibyśmy spodziewać się w europejskich okolicznościach przyrody…

Moim pragnieniem – dotąd nie zrealizowanym ani w Kolumbii, Panamie, czy Kostaryce, ani też w Dominikanie (przez tyle lat!) – była wizyta na plantacji kawowej. Nie mogłem tego dłużej odkładać. Teraz już musiałem dostać się do Kordyliery Centralnej. I wreszcie odkryć na zboczach u jej podnóża kwitnące i owocujące krzewy kawowe, zaszyte pośród butelkowo-zielonych gajów; z cieszącymi oko jędrnymi jagodami w kolorach od zielonego, przez żółty do czerwonego. Wciągnąłem w tę przygodę moich amigos, towarzyszy podróży. Zorganizowałem wprawę do prawdziwej farmy kawowej Spirit Mountain w zasięgu Manabao, prawie 175 km na północ od Santo Domingo. Przeskok krajobrazowy okazał się niesamowity, co tylko potwierdza, jak różnorodna potrafi być Dominikana, jakim szaleństwem geografii zaskakuje!

Farma kawowa Spirit Mountain

Karaibskie Bieszczady! Albo rejony choćby dolnośląskie. Bardzo mi tu blisko do dawnych okolic moich dziadków. Lecz to wciąż Dominikana!

Spirit Mountain, suszarnia kawy

Prawie europejska knieja na Karaibach. Widok na rozległą suszarnię kawy, należącą do farmy Spirit Mountain.

Właścicielem Spirit Mountain, jak i również niszowej marki kawowej o tej samej nazwie, jest Amerykanin Chad Wallace. Pomógł mi zrealizować plan tak, jak chciałem, polecił swoich ludzi. Aby nie tracić dnia ruszyliśmy ze stolicy o szóstej rano. Niedaleko Bonao zjedliśmy „krajowe śniadanie mistrzów”, czyli mangú con tres golpes. Purée z zielonych plantanów okraszone czerwoną „winną” cebulką plus jajko smażone, salami smażone, ser smażony. Tres golpes – „trzy uderzenia”.

Naszym przewodnikiem u celu podróży był Dominikańczyk Delvie. Człowiek, znający wszystkie tamtejsze ścieżki i chyba każdy krzak kawowy z osobna. Nie licząc drzew mandarynkowych, pomarańczowych oraz… „pomidorowych”, czyli cyfomandry grubolistnej (tamarillo). On zarządza życiem farmy w imieniu Chada: zbiorami ziaren, ich obróbką, suszeniem, wypalaniem. Pomaga mu spec od logistyki Julio. Delvie pokazał nam te etapy i cierpliwie wyklarował, jak przebiegają. Ujmował przy tym serdecznością i spokojem, niemalże buddyjskim, choć nie rozstawał się z maczetą. Jego żona Rosi upichciła nam smaczny obiad, typowy dominikański – la bandera: kurczak duszony w brunatnym sosie, biały ryż, fasolka. Zjedliśmy pokrzepiający posiłek z widokiem na pobliską palarnię, gdzie Delvie i Julio prażyli ziarna, które mieliśmy zabrać do konsumpcji własnej. Ich aromat dosięgał nas z każdym podmuchem łagodnego wiatru. Podsumowaniem uczty była, nie inaczej, kawa! Świeżo zaparzona, esencjonalna. Oczywiście, Spirit Mountain.

Tak oto, wypiliśmy „małą czarną” u samego źródła!

No, i mniej więcej wiemy, ile trzeba narobić się, aby wyłożyć kawę na ławę…

Fantastyczna meta. Chciałbym tam wrócić.

Popatrzmy więc na Spirit Mountain, przyjrzyjmy się, jakie walory oferuje to miejsce.

Krzew kawowy, farma Spirit Mountain

Kawowe jagody na krzewie. W różnych stadiach dojrzewania. Od zielonego przez żółty po czerwony. Ten docelowy.

Jagody kawowe na krzewie, farma Spirit Mountain, Dominikana

Będzie z tego espresso dla całej rodziny. Jeszcze trochę.

Zbiór kawy. Farma Spirit Mountain, Dominikana

Natura sprawiła, że kawa to roślina figlarna. Jej owoce nie dojrzewają jednocześnie. Podczas wielokrotnych zbiorów wybiera się tylko te dojrzałe. Czerwone. To kawał powtarzalnej roboty.

Duża ilość kawowych jagód

Hałda kawowych jagód gotowych do dalszej obróbki.

Suszenie kawy, farma Spirit Mountain

Specjalne drewniane koryta przeznaczone do suszenia ziaren wyłuskanych wcześniej tzw. „metodą mokrą”.

Suszenie kawy, farma Spirit Mountain, zbliżenie

Ziarna pozbawione są skórek i miąższu, porządnie wypłukane i wymoczone. Teraz suszą się.

Jagody kawowe, zbiór, farma Spirit Mountain, Dominikana

Kawa, jak na dłoni.

Plony kawowe po zbiorze, farma Spirit Mountain, Dominikana

Pomocnik farmerów Welvin prezentujący ostatnie plony.

Obróbka kawy - metoda sucha, Spirit Mountain, Dominikana

Specjalne drewniane koryta przeznaczone do suszenia ziaren tzw. „metodą suchą”, tj. bez użycia wody.

Zbliżenie. Obróbka kawy - metoda sucha, Spirit Mountain, Dominikana

Po użyciu „metody suchej” kawowe jagody wysychają przez miesiąc.

Pomocnik na farmie, Spirit Mountain, Dominikana

Welvin i „jego” kawa.

Obróbka kawy - metoda sucha, zbliżenia na ziarna, Spirit Mountain, Dominikana

Po wysuszeniu skórka i resztki miąższu będą usunięte w specjalnym młynie.

Kawa rodzaju Catuai, farma Spirit Mountain, Dominikana

Catuai, jeden z rodzajów kawy uprawianych na farmie. Jego cechą szczególną jest to, że owocuje tylko na żółto.

Pomocnik na farmie kawowej Spirit Mountain, Dominikana

Welvin zmęczony nieco długim dniem na farmie…

Kawa Spirit Mountain. Kawa ładnie zapakowana.

Kawa Spirit Mountain. Zasoby własne u źródła pozyskane.

Print Friendly, PDF & Email
Udostępnij artykuł na:

Brak komentarzy.

Podobał Ci się ten wpis?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *