Wiejski rajd quadami

Miały być quady. I były quady. Wiejski rajd quadami. Wyszła z tego pełnokrwista przygoda, na sto dwa. Ceglasty kurz szutrówek wczepił się w kołnierze koszul, pomazał uchachane gęby, osiadł na aparatach, wrył się gdzie mógł. Nieraz, na odcinkach wciąż namokłych po nocnych deszczach zmieniał się w rude guano bluzgające spod tylnych kół gdzie popadnie. Komu to przeszkadzało?

Kilometry nabijaliśmy w plenerach szokujących zmiennością i charakterem. Gdzieś tam po drodze były mączne plaże obmywane przez oślepiająco jasne fale Atlantyku; były plantacje ananasów, kakao, manioku, czy zagony bananowców; albo pagórkowate pastwiska ponaznaczane cementowymi pniami palm królewskich; były cmentarzyki z jakąś radosną aurą, bliższe życiu niż śmierci, z grobami do policzenia na palcach jednej dłoni. Wyjechaliśmy z hukiem motorów rano. Wracaliśmy późnym popołudniem w „złotej godzinie”. W czasie, gdy słońce schodzi na fajrant i podlewa świat złotym, miękkim światłem. Najlepszym dla oka fotografa, jak mówią. Choć dla kogoś, kto nie robi zdjęć, a po prostu szuka zachwytów w gapieniu się na przyrodę, to też idealna pora.

A mowa tu o przyrodzie półwyspu Samaná. Obłędnej, niepowstrzymanej, dzikiej, jakby zwielokrotnionej, krzewiącej się po wzgórzach, na wybrzeżu, w gęstych zagajnikach pośród kolorowych dominikańskich chałup, których widok zawsze raduje duszę. A samo patrzenie na grzywy palm kokosowych odmienionych przez to gasnące słońce jedynie utrwala w oszołomionym człowieku mistyczne androny o jakimś raju na ziemi.

Gdzieś w tej eksplodującej wigorem rzeczywistości żyją ludzie, Dominikańczycy, tutejsi samanés. Wspaniali, przyjaźni, ujmujący. Chcą, aby przybysz z zewnątrz poczuł się tam dobrze. Tutaj nie można czuć się źle.

Tak to wyglądało w skrócie. Aż chciałoby się powtórzyć…

Udostępnij artykuł na:
3 Odpowiedzi
  • Poszukujac raju
    Maj 25, 2017

    Oj jak mi się marzy taka wyprawa quadami po Filipinach …. oj ani sobie nie wyobrażasz jakiego mi narobiłeś smaka … w raju i zwiadzanie quadem … Piękna sprawa

  • traveLover
    Październik 12, 2017

    Podczas kilkudniowego pobytu w Las Terrenas, codziennie przeczesywaliśmy okolice na quadach. Super przygoda! A już najprzyjemniej było zatrzymywać się na bezludnych plażach, po których raz na jakiś czas przechadzał się ktoś z pobliskiej wioski.

    • caribeya
      Październik 13, 2017

      Cała ta prowincja Samaná jest niesamowita, do eksploracji w każdy sposób. Ale quady – numer jeden. Te rewiry to jak kraj w kraju. Planeta Samaná. Pamiętaj, aby tam wrócić. I poznać Las Galeras! 🙂 A dotrzeć tam na pace! 🙂

Podobał Ci się ten wpis?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *