Wystrzałowa Jamajka

Co za książka, co za język, jakie to gęste, treściwe, wspaniałe!! Jamajka od kuchni. Niegrzeczna Jamajka.

Jeszcze się literatura niezależna mocno trzyma. I jest wygrana.
To jest, moi drodzy, do wyjadania niejedną łyżką. Marlon James napisał tę powieść wyśmienicie.

A tłumacz Robert Sudół zrobił taką robotę, że powinien być Nobel dla tłumacza! Jak on dostroił ten angielski-jamajski, kreolskipatois, albo slang na slangu slangiem poganiający do odbioru polskiego czytelnika! To jest majstersztyk. To jest niewyobrażalna literacka szarża.

Aż mi tchu zabrakło. Nie inaczej – „Krótka historia siedmiu zabójstw” dech zapiera.

Prawda, nie jest to „krótka historia”, liczy ponad 700 stron! Za to, mamy fabularne i językowe tornado.
Dawno nie wszedłem tak głęboko, nie wpakowałem się do końca kopytami w coś tak wartego zgłębienia. Nie jest to powieść łagodna, leciutka, z falbankami. Nie dla grzecznych dziewczynek, jak to mówią.
Gdyby komuś przyszło do głowy ją wygładzić z jakichś względów (albo, nie daj Boże, ocenzurować) to niejeden hebel by na tym stępił, wyszczerbił, rozgrzał do czerwoności.

Karaibskie getto

To jest tekst o współistnieniu w „syfsystemie” rojącym się choćby od „pizdocipów”. To jest bezlitosny kawał tekstu o życiu getta. Jamajskiego getta. W Kingston. Żadna to przyjemna piaskownica przy lazurowym brodziku Karaibskiego Morza. To przemoc pędząca z prędkością ołowiu w jakimś „równoległym świecie”. Za hałdą zgniłych odpadów, rzędem baraków z blachy falistej, pośród dzieciaków taplających się w szambie, czy świń ryjących w gównie sprzed roku.

Jeden z rezydentów jednego z gett dziwi się, że w getcie nie ma starszyzny; nie ma dziadka, do którego można pójść, usiąść na kolanach i słuchać ludowych przypowieści.

Getto to młodość ze stygmatem nagłej śmierci. Getto to nygusy, małolaty latające ze spluwami za pasem szortów ledwo trzymających się na wątłych biodrach. Nygusy zaprawione „koksem”, aby łatwiej im było walić w łeb „wroga”. Z sąsiedniego kwartału, gangu, albo wroga w kolorze partii rządzącej, albo wroga w barwach opozycji, bo jak nie jednego, to drugiego.

Bo nie przypadkiem tymi nygusami, dla których zabicie człowieka, to jak pacnięcie muchy, wysługują się ci, co mają władzę. Albo ci, którzy po tę władzę idą po trupach.

A takim wrogiem mógł być „Śpiewak”, światowej sławy artysta reggae, w domyśle Bob Marley. Miał pójść z zaświaty 3 grudnia 1976 roku. Lecz kule bandytów go ominęły.

Kto ich nasłał? Komu Śpiewak szkodził najmocniej?

O tym, jak to się potoczyło, spekuluje powieściowo Marlon James.

Czego chce Marlon

Prowadzi czytelnika przez rozmaite spirale, mniej lub prawdopodobnych okoliczności. Wpuszcza do tego obiegu typów wszelakiego sortu: handlarzy narkotyków, małych i dużych gangsterów, dziennikarzy oraz agentów CIA. Oni też mieszają w tym całym szambie, kto wie czy nie mieszają najmocniej.

Zresztą, kiedy napisałem Moshy, znajomemu Jamajczykowi z Dominikany o tej książce; że ją czytam, że mnie wciągnęła, że straszny tam musiał być burdel w latach 70-tych XX wieku, odpisał mi, że CIA bardzo się starała, aby zdestabilizować Jamajkę, aby jeden syf”, nie przytłoczył innego.

Marlon James wziął to na warsztat.

Powieść wyrywa z butów, moi drodzy. Jak teraz czytacie jakieś lekkie czytadła, jakąś relaksująca prozę, jakieś słodkie wiersze, to sobie czytajcie. Albo zaryzykujcie. I bierzcie się za Marlona Jamesa.

Zgodzę się z recenzją z New York Timesa, że jest „napisana z rozmachem, mitologiczna, przekraczająca ramy i granice, kolosalna i oszałamiająco wielowymiarowa.”

Winter is coming, a co może nie?

Przygotujcie sobie tę powieść pod herbatę z rumem. Z dużą ilością rumu. Jamajskiego, jak się trafi. Zresztą, każdego. I czytajcie. Bo trzeba czytać to, co jest napisane dobrze.

Co jest wyrwane gdzieś z środka, co jest autentyczne,  co zostawia ślad.

„Krótka historia siedmiu zabójstw”. Wasz sposób na nie zmarnowanie kilku wieczorów!

Do bólu polecam!!!

[„Krótka historia siedmiu zabójstw”, Marlon James, Wydawnictwo Literackie 2016]

Udostępnij artykuł na:

Brak komentarzy.

Podobał Ci się ten wpis?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *